CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy na Noc Muzeów

Łyk sztuki do kawy na Noc Muzeów

"Astronomowie twierdzą, że takich konstelacyj, jakie są w tym obrazie, nie ma na niebie rzeczywistym, że to na chybił trafił narzucone punkciki - jest to zarzut, nie dotyczący artystycznej wartości obrazu. Prawda w sztuce nie zależy od prawdziwości sytuacji przedstawionej - niebo Chełmońskiego z całym swoim nieporządkiem astronomicznym jest zupełnie prawdziwe" – pisał Witkacy o obrazie Józefa Chełmońskiego "Noc gwiaździsta". Mamy nadzieję, że tak rozgwieżdżone niebo będzie Wam towarzyszyć przez całą Noc Muzeów! Mając nad głowami takie konstelacje, pomyślcie wtedy o Chełmońskim.

> WIĘCEJ

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy z Alfredem Stevensem

Łyk sztuki do kawy z Alfredem Stevensem

Sceny rodzajowe przedstawiające eleganckie, nowoczesne kobiety były znakiem rozpoznawczym belgijskiego malarza Alfreda Stevensa (1823-1906). Pochodził on z artystycznej rodziny. Jego ojciec kolekcjonował dzieła sztuki i przyjaźnił się m.in. z Eugène'em Delacroix, który został świadkiem na ślubie Alfreda z Marie Blanc. Rodzice panny młodej prowadzili słynną Café de l'Amitié w Brukseli - miejsce spotkań śmietanki towarzyskiej ówczesnej Belgii.

> WIĘCEJ

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy z Anną Bilińską

Łyk sztuki do kawy z Anną Bilińską

Przełom XIX i XX wieku sprowadził wielu polskich malarzy do Bretanii, gdzie stworzyli silny nurt twórczości wywodzącej się z tradycji obu krajów. We Francji znalazła się też wybitna polska (urodzona w Złotopolu na Ukrainie) portrecistka Anna Bilińska (1854-1893). Pierwsze lekcje rysunku pobierała u malarzy zesłanych do Wiatki (dziś Kirow) za udział w powstaniu styczniowym. W 1877 roku zapisała się do klasy rysunkowej Wojciecha Gersona i już w tym samym roku zaczęła wystawiać swoje prace w Zachęcie.

> WIĘCEJ

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy z Samuelem Morse'em

Łyk sztuki do kawy z Samuelem Morse'em

Każdy z nas zna go jako wynalazcę i prekursora telegrafii, ale nie każdy wie, że Samuel Morse (1791-1872) był też malarzem. Jako czternastolatek rozpoczął naukę rysunku pod okiem Washingtona Allstona, a następnie uczęszczał na wykłady o elektryczności na Uniwersytecie Yale. Po ukończeniu studiów wyruszył z Allstonem w 3-letnią podróż po Europie, podczas której utrzymywał się głównie z tworzenia portretów. W 1825 roku, podczas pracy nad obrazem Lafayetta, otrzymał list z informacją o nagłej chorobie i śmierci żony. Niestety Morse otrzymał listy zbyt późno i nie zdążył przyjechać na pogrzeb małżonki. To tragiczne wydarzenie skłoniło go do rozpoczęcia prac nad telegrafem i alfabetem, nazwanym później jego nazwiskiem. 

> WIĘCEJ

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy na Wielkanoc

Łyk sztuki do kawy na Wielkanoc

"Dziewki i dzieci strojne i barwne, jak polnych maków grzędka na płowej ziemi szeregami koło cebrów stają, a przed każdą żółty koszyk ze święceniem. (...) Wesoło już w tym gronie i gwarno, bo krakowskie kobiety milczące stać nie umieją, zwłaszcza jeżeli tak pięknie, jasno i barwnie, jak kwiaty są postrojone." – pisał w 1897 roku Włodzimierz Tetmajer (1861-1923) o swoim obrazie "Święcone w Bronowicach". Monumentalne dzieło (blisko 1,5 x 2,5 metra) to jedna z wielu scen rodzajowych będących najobszerniejszą dokumentacją malarską polskiej wsi. Jeśli wierzyć jednemu z biografów Tetmajera, szkic do obrazu był gotowy już wtedy, gdy Włodzimierz studiował pod okiem Jana Matejki (1838-1893) na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jednak Tetmajer bał się pokazać swoje studia mistrzowi.

> WIĘCEJ

CZYTELNIA KULTURALNA

/ Łyk sztuki do kawy

Łyk sztuki do kawy z René Magritte'em

Łyk sztuki do kawy z René Magritte'em

Czy do pocałunku potrzeba ust? A może aby zbliżyć się do siebie najlepiej... nic nie widzieć? Przyjrzyjcie się obrazowi René Magritte'a, drugiemu z serii "Kochankowie" (1928), który ukrył twarze tytułowych kochanków za nieprzejrzystą tkaniną. Inspirowany słynnym "Pocałunkiem" Gustava Klimta (1908) obraz budzi zarówno atmosferę tajemniczości jak i grozy, i jest jednym z najpopularniejszych surrealistycznych płócien. Sam Magritte tak mówił o swojej twórczości: "Moje malarstwo to obrazki, które niczego nie skrywają. Budzą jednak atmosferę tajemniczości i często zadaje mi się pytanie: co to znaczy? To nie znaczy nic, ponieważ tajemnica nie znaczy nic, jest niepoznawalna".

> WIĘCEJ

strona
1/18
2

Do góry!


Społeczna Kampania edukacyjna Legalna Kultura realizowana przez Fundację Legalna Kultura

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej